A wszystko zaczęło się od tego, że potrzebowałam sobie zrobić kalendarz... Wstyd przyznać, ale dopiero początkiem marca sobie takowy sprawiłam ( korzystając z pomysłu Agnieszki). Oczywiście padło na papier pełen kolorów. Ma brązy, fiolety, różowości czyli to co lubię:)
Kilka dni później eksperymentowałam sobie z kawałkami materiałów i z tego dobierania, wycinania i dopasowywania całkiem przypadkowo powstała broszka (moja pierwsza w życiu).
Jeszcze dobrze nie zdążyłam się zastanowić do czego będę ją nosić, kiedy 2 dni później wizytując ciucholand natknęłam się na sweter, który wpadł mi w ręce (przypadkowo oczywiście). Kupiłam za całe 1zł :) W domu okazało się, że pasuje idealnie do mojej brochy.
Tak niewiele, a tyle radości!! Czego i wam życzę pomimo tego, co za oknem
Pozdrawiam słonecznie:)
6 komentarzy:
śliczna broszka i pięknie komponuje się ze swetrem :) Zestawienie kolorów na kalendarzu - boskie.
śliczny komplet:)
kurczę a ja kaledarza nadal nie mam:/, może w przyszłym roku sobie zrobię
Pozdrawiam:*
Ps wieczorem biorę się za lifta:)
śliczny komplet!
Betiku, jak Twoja pierwsza broszka tak wygląda, to już mnie ciekawią następne.
Artystyczna dusza z Ciebie.
Kalendarz też mi się podoba :)
Brocha przecudna, tak pięknie barwy zestawione...i jak to fajnie kupić sweter do broszki!!!
uwielbiam tu do Ciebie zaglądać:)
różany notes jest po prostu śliczny...
Prześlij komentarz