No ale, żeby nie było tak całkiem pusto to pokażę wam efekt naszych dzisiejszych przygotowań do świąt. Pieczenie ciastek, a właściwie ciasteczek, to nasza malutka tradycja. Tam, skąd pochodzę (Śląsk Cieszyński) piecze się je na święta właśnie i na specjalne okazje typu ślub itp. Jak widzicie moje dzieci uwielbiają pomagać przy ich powstawaniu.
Tak prezentują się nasze rogaliczki orzechowo waniliowe po upieczeniu. Są kruche, pięknie pachną i jak to mówi mój syn „one są pysne”:) I ma rację!
A na koniec ciekawostka – szmatka, którą udało mi się wypatrzyć w ciucholandzie. Na początku zaintrygował mnie fioletowy kolor, którego jestem fanką ogromną, potem okazało się że to filc a kiedy ją rozłożyłam – nie mogłam nie kupić:) Kosztowała całe 1.30PLN!
I tym optymistycznym akcentem zakończę dzisiaj. Mam nadzieję, że jutro uda mi się zrobić lepsze zdjęcia:)