No ale, żeby nie było tak całkiem pusto to pokażę wam efekt naszych dzisiejszych przygotowań do świąt. Pieczenie ciastek, a właściwie ciasteczek, to nasza malutka tradycja. Tam, skąd pochodzę (Śląsk Cieszyński) piecze się je na święta właśnie i na specjalne okazje typu ślub itp. Jak widzicie moje dzieci uwielbiają pomagać przy ich powstawaniu.
Tak prezentują się nasze rogaliczki orzechowo waniliowe po upieczeniu. Są kruche, pięknie pachną i jak to mówi mój syn „one są pysne”:) I ma rację!
A na koniec ciekawostka – szmatka, którą udało mi się wypatrzyć w ciucholandzie. Na początku zaintrygował mnie fioletowy kolor, którego jestem fanką ogromną, potem okazało się że to filc a kiedy ją rozłożyłam – nie mogłam nie kupić:) Kosztowała całe 1.30PLN!
I tym optymistycznym akcentem zakończę dzisiaj. Mam nadzieję, że jutro uda mi się zrobić lepsze zdjęcia:)
8 komentarzy:
Ciasteczka wyglądają smakowicie, aż m ślinka leci :)))
A szmatki Ci zazdraszczam, a znając Ciebie to z pewnością kreatywnie ją wykorzystasz:*
To ja poproszę o przepis na rogaliki ;) Przed nami rodzinne ciasteczkowe szaleństwo ...
makatka, filcatka - czad!!
faktycznie lumpeksy to raj dla kreatywnych :D
Jeee, uwielbiam te ciacha, albo na nie przyjadę , albo tez o przepis poproszę ;P
A szmatka cudna, w moich kolorkach ;)
Ja na oewno się załapię na te ciastka:) Już wiem jakie są pyszne!
A pomocników zazdroszczę:)
A ja mogę z Alinkami się pojawic na wyżerce? ja też je uwielbiam - niebo w gębie:-)
Szmatka cudniasta!
Pomocniki słodziaki! Ciastka znam i wiem, że pyszne, a szmatka.... zazdraszczam:)
Mniam mniam:)
Beatko te ciasteczka to mi pachna przez monitor mmmmmmmmmmmmmniam:D
Prześlij komentarz